Wojt Stefanowski | Sfera duszy i Ducha

lip/10

9

Dwa uzdrowienia

Jechaliśmy z Frezami na ślub do Przemyśla. Zanosiło się na kilkanaście godzin jazdy w potwornym upale, a klima w samochodzie nie działała. Baliśmy się tej podróży, bo na południu kraju powodzie, a obok Gorzowa przeszła właśnie trąba powietrzna. Jechaliśmy ze względu na Kolę i Oksanę, którzy postanowili się pobrać.
Po kilku godzinach powolnego smażenia się z pożądaniem wypatrywaliśmy przydrożnych miejsc zaopatrzonych w klimatyzację. Kilka razy udało nam się w ten sposób ochłodzić, ale do Przemyśla było jeszcze bardzo daleko. W pewnym momencie Maryla powiedziała do mnie, że mocno boli ją brzuch. To, gdzie ją bolało nie rokowało dobrze. Postanowiłem się modlić. Po kwadransie rozmowy z Bogiem zapytałem ją jak się czuje. Odpowiedziała, że bez zmian. Wróciłem do rozmowy z Bogiem. Powiedziałem Mu, że czuję się zawiedziony rezultatem modlitwy. Do głowy zaczęły przychodzić mi powody, dla których Bóg nie odpowiedział. Zanurzony w rozmyślaniach nie zwracałem uwagi na otoczenie. Nagle doszło do mnie, że Maryla coś do mnie mówi. Gdy nadstawiłem ucha usłyszałem, że ból zniknął nagle i zupełnie. Chwila oczekiwania na interwencję Boga ujawniła we mnie całkiem spore pokłady niewiary. Z jednej strony Pan uzdrowił moją żonę, a z drugiej strony udzielił mi lekcji. Pokazał, że negatywne doświadczenia z modlitwą o uzdrowienie próbowały mnie zdominować, a przecież doświadczyłem w tej materii wielu zwycięstw. Niektóre były spektakularne.
Kiedyś Maryla była w ciąży, która nie rozwijała się prawidłowo. Nie przybierała na wadze i źle się czuła. Lekarz zalecał jej spożywanie większych ilości białka, ale rezultaty były niezauważalne. Ja z grupą przyjaciół modliłem się o nią. Po kilku miesiącach Marylę zbadał inny lekarz i stwierdził, że konieczna jest natychmiastowa interwencja. Okazało się, że Maryla chodziła z martwym płodem około pięciu miesięcy. Podjęto akcję, żeby uratować życie mojej żony. W ocenie lekarzy cudem było to, że ona jeszcze żyła. Dzięki Bożej pomocy Maryla została wyrwana śmierci.
Pan daje nam świadectwa po to, abyśmy przez przypominanie ich budowali naszą wiarę. Dopiero wtedy, gdy wykonamy naszą pracę Duch Święty może nieskrępowanie działać. Jak zwykle mamy wybór: albo będziemy wspominać rzeczy których nie rozumiemy, albo fakty, w których objawiała się Boża moc. Wzrośnie wiara lub niewiara. Rozmnożenie jest pewne. Owocem wiary będą świadectwa Bożego działania. Wspominanie Bożych interwencji skraca czas oczekiwania na kolejne cuda!

RSS Feed

4 komentarzy for Dwa uzdrowienia

XYZ | 11 lipca 2010 at 22:19

Ból fizyczny-ziemski, ludzki i dobrze znany, i co? I pierwsze działania i myśli skierowane do Boga.
To świadectwo przedstawia cudowne zaufanie i wiarę w niewiarę w niemożliwość. A ostatnie zdanie złote takie.

Damian | 25 lipca 2010 at 17:56

Też takie odczucia miałem i również pytałem dlaczego tej modlitwy nie wysłuchał. Powodem było brak we mnie miłości i wiary albo grzech tej osoby. Zapraszam na mojego bloga :)

Grzegorz | 24 sierpnia 2010 at 7:11

Dlaczego grzech osoby, która potrzebuje uzdrowienia, miałby być powodem braku uzdrowienia? Jezusowi to nie przeszkadzało – chyba każdy uzdrowiony był grzesznikiem…

Author comment by admin | 24 sierpnia 2010 at 14:50

Określenie “grzech w życiu” jest określeniem ogólnym i chyba niewiele wnosi do sprawy. Bardziej istotny jest nasz stosunek do niego.

Dodaj komentarz!

<<

>>

Find it!

Theme Design by devolux.org