Wojt Stefanowski | Sfera duszy i Ducha

mar/10

25

Apologeta warzywny

Podróżując z Piotrem zatrzymaliśmy się na nocleg w Gdyni. Okazało się, że w mieszkaniu gospodarzy odbędzie się spotkanie z małżeństwem proroków. Gale Sheehan i jego żona przyjechali na konferencję do Polski i tak się złożyło, że mogli nam usługiwać. Przyjęcie słowa proroczego jest dla mnie czymś, co sobie cenię zwłaszcza, że opisywało kilka cech mojej dotychczasowej służby i wskazywało pewien kierunek na przyszłość.
Na tym spotkaniu u Jerrego był też Jurek, z którym wcześniej zagraliśmy koncert w Gorzowie. Opowiedział nam krótką historię. Po jego gorzowskim koncercie do sceny podszedł pewien człowiek. Był zdenerwowany i wykrzykiwał, że to, co Jurek mówił o Panu Jezusie jest nieprawdą. Ciśnienie mu rosło coraz bardziej, aż w końcu, zdesperowany, powiedział: „Ja w tym miejscu od lat sprzedaję warzywa, więc wiem!” Jurek wiele razy głosił ewangelię, ale z takim argumentem się jeszcze nie spotkał. Kim był ten warzywny gość? Może … burakiem?
Na tym przykładzie widać, że sposób argumentacji może nas zdradzić. Wiele możemy się o sobie dowiedzieć analizując to, co mówimy, gdy nam na czymś bardzo zależy i działają na nas silne emocje. Trudne sytuacje wydobywają naszą mądrość lub głupotę. Dobrze jest, gdy w naszym sercu przechowujemy Boże oceny zdarzeń albo osób, bo w innym wypadku może kiedyś coś nam się wymsknąć i spowodować problem. Boże spojrzenie na osobę, czy problem może przynosić innym uzdrowienie lub podnosić ich wyżej. Cielesne oceny okradają ludzi z wartości, sieją zniszczenie i zaciemniają kierunek.
Proroctwo odebrane od Boga i właściwie przedstawione ma potencjał przeprowadzić kogoś bezpiecznie przez ciemną dolinę i uwolnić do dzieł wiary. Może pokazać coś trudnego z innej, Bożej perspektywy. Może przynieść światło, a w świetle nie walczymy chaotycznie, bo widzimy co robi przeciwnik! Kiedyś na pewnym spotkaniu otrzymałem poselstwo, aby być wiernym w studiowaniu Biblii. Tamto proroctwo określiło zakres czasu, który mam na to poświęcić – wiele lat. Pokazało przyszły cel: „kiedyś będziesz nauczał Słowa, ale najpierw ciężka praca”. Mijały lata, a ja studiowałem i dalej byłem muzykiem. Wiele razy traciłem gorliwość, ale proroctwo wracało do mnie, a ja wracałem do Słowa. Ten proces trwał rzeczywiście wiele lat, aż Bóg zaczął również w ten sposób mnie używać.
Pewna chrześcijańska piosenka mówi: „Napełnij serce swoje tym cudownym nasieniem (Słowo) a zobaczysz, że Bóg poprowadzi cię do ludzi”. Gdy wypełniamy swoje serce zgorzknieniem i nieprzebaczeniem zostajemy sami. Bez Boga i ludzi.

RSS Feed

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz!

<<

>>

Find it!

Theme Design by devolux.org